cropped-duch-sw.png

Duch Święty.

Posted on Posted in Refleksje

DUCH Święty.

Kim On jest dla mnie? Jaką rolę odgrywa w moim życiu? Odpowiedź wydaje się niby prosta, tym bardziej, że uczestniczę w Odnowie w Duchu Św., gdzie spotkania są przesiąknięte Jego obecnością. Po wczorajszym nauczaniu ks. Krzysztofa doszedłem do wniosku, że Duch Św. jest Kimś innym niż sobie to uświadamiałem. Spełnia zupełnie inną role w moim życiu. Nie jest tylko przewodnikiem na mojej drodze, nie jest też tylko Osobą do której zwracam się by uzyskać poradę lub pomoc przy dokonywaniu przeze mnie wyborów życiowych, zarówno tych błahych jak i ważnych.

Wczoraj zrozumiałem, że On jest Tym, który napełnia mnie miłością. Tym, który sprawia, że mogę kochać, ale też mogę czuć się kochanym. Że On jest samą miłością. Trochę to trudne do zrozumienia i przyjęcia, szczególnie dla faceta. Zawsze mi się wydawało, że tą miłość, którą Jezus daje mi w obfitości, muszę starając się przekraczać samego siebie, dawać innym. I wiele jej marnuję po drodze przy tej okazji (moje EGO ma w tym pokaźny udział).

Wreszcie dotarło do mnie, że te moje potknięcia wynikają z tego, że za mało się staram by współdziałać z Duchem Św. , by poddawać się Jego działaniu tak na co dzień. By pozwalać Mu by napełniał mnie swoją obecnością nieustannie. By żyć w Jego obecności. By pragnąć nieustannie.

Wielokrotnie doświadczałem Jego obecności i widziałem cuda jakich dokonywał. Były to jednak momenty, chwile, ale dające mi tego co mogę oczekiwać, kiedy Duch Św. działa. Ale tak na co dzień, bez przerwy? To wydaje się jakieś szalone. Nie do zrealizowania.

No cóż Bóg lubi szaleństwo. Któryż ze świętych nie wydawał się szalony w oczach świata? Nawet o apostołach po zesłaniu mówiono, że są chyba pijani.

No a my? A Ja? To trochę skok na głęboką wodę. Ale przecież mam doskonałego nauczyciela pływania i nie utonę. I ty też nie utoniesz. Jeśli moja  i twoja wiara jest silna nie utoniemy. Nie ma takiej opcji. A że coś o nas pomyślą? Że jesteśmy trochę puknięci? Pogadamy po drugiej stronie.

Marek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *