Projectj

Błogosławieni ubodzy w duchu ….cd

Posted on Posted in Refleksje

Zastanawiałem się dlaczego jest napisane, że ubodzy w duchu osiągną królestwo niebieskie.

Dziś przyszła mi taka myśl, że to takie proste.

Tych, którzy już tu na ziemi mają wszystko u Boga nic tu nie, trzyma idą z radością do Królestwa Niebieskiego, bo tam mają wszystko. Ich wiara, że Bóg dał im wszystko sprawia, że w dalszym ciągu są otwarci na to co Bóg im daje i  z radością to przyjmują. Potrafią się wszystkim dzielić. Mają pokój i radość w sercu. Są otwarci na miłość bożą. Są otwarci na hojne rozdawanie tej miłości i na przyjmowanie tej miłości od innych.

A Królestwo Boże jest królestwem miłości, więc się tam doskonale odnajdują, czują się jak u siebie w domu. Niepotrzebny im czyściec. Nie muszą mieć „okresu dostosowawczego”. Nie muszą się uczyć kochać. Już to potrafią.

Człowiek, który nie jest ubogi w duchu, który nie ma wszystkiego u Boga, który zagarnia i przywłaszcza to co mu Bóg użyczył (majątek, pozycję, umiejętności, rodzinę) ma w momencie śmierci wielki problem.

Zbyt wiele rzeczy go łączy z tym co zostawił.

Im bardziej uważa, że sam wszystko zdobył tym większy w nim żal, że wszystko musi zostawić.

Rodzi się w nim bunt i pretensje do Boga. A w skrajnym przypadku skutkuje odrzuceniem Boga, i idzie do piekła.

Człowiek odrzucający Boga tu na ziemi, odrzuci go także, gdy przed Nim stanie po śmierci. To zawsze jest nasz wybór. Bóg kocha nas wszystkich. Nie żąda w zamian wiele. To my go odrzucamy.

Nasz egoizm i to co nam szepce szatan sprawia, że idziemy na wieczne zatracenie.

Każda rzecz, którą sobie przywłaszczyliśmy od Boga, którą uznajemy za własną, bo przecież zdobyliśmy ją czasem wielkim trudem i wysiłkiem, jest jak nić, która nas wiąże z tym światem.

Jeżeli tych rzeczy jest niewiele i ta więź jest słaba, to łatwo ją zerwać i przyjąć zaproszenie Boga do wejścia do Jego Królestwa.

Jeżeli jednak tych nici jest wiele to splatają się one w linę, którą już trudno zerwać, która trzyma nas za gardło i  nie pozwala wejść do Nieba. Jeżeli łączy się z tym żal i pretensje do Boga, że nam  odebrał to co nasze, to jak wcześniej pisałem, może to sprawić, że Boga odrzucimy.

W godzinie śmierci będziemy mieć dwa wyjścia:

Albo się zreflektujemy i zawierzymy bożemu miłosierdziu, wołając po prostu „JEZU RATUJ”

to Bóg ofiaruje nam czas i miejsce gdzie będziemy mogli nitka po nitce przerywać tę linę. Gdzie będziemy oddawać wszystko: Bogu rzecz po rzeczy, które wcześniej mu nie oddaliśmy. Gdzie nauczymy się kochać, gdzie nasze ego rozpłynie się  w Bożej Miłości. Tym miejscem jest Czyściec. Im szybciej się z tym uporamy, tym krócej tam będziemy przebywać.

Drugim wyjściem jest obrażenie się  na Boga i odrzucenie Go. Wtedy po prostu damy się zawlec na tym sznurze diabłu prosto do piekła.

Warto więc już tu na ziemi zacząć przerywać te nici i mieć wszystko u Boga niczego sobie nie przywłaszczając. Da nam to prawdziwy pokój w sercu i życie wieczne.

Marek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *