kosciol

Czy muszę chodzić do kościoła?

Posted on Posted in Refleksje

Czy muszę chodzić do kościoła?

A czy muszę jeść? Głupie pytanie, bo bez jedzenia umrę.

A bez chodzenia do kościoła mogę żyć i nie umrę. Ale czy na pewno? Czy bycie wierzącym, ale niepraktykującym jak wielu się określa nie prowadzi nas do śmierci wiecznej? Czy nie jest to chodzenie drogą, która nas zaprowadzi tam gdzie na pewno nikt nie chce się znaleźć?

Bo tu, w tym życiu jakoś sobie radzimy i może Bóg nie jest nam specjalnie potrzebny. ale co potem?

Potem może być za późno by coś odkręcić. By coś naprawić.

Z tym byciem wierzącym, ale niepraktykującym jest jak jedzeniem. Można jeść tylko batoniki 3-4 razy dziennie, są smaczne, nic nie trzeba szykować no i co najważniejsze większość z nich zastępuje szklankę mleka (i kilo cukru jak by ktoś nie wiedział). Tak więc dają nam wszystko by funkcjonować przez cały dzień. Niezły napęd. Prosta droga do wpędzenia się w kłopoty.

To więc jak z tym chodzeniem do kościoła?

Z tym chodzeniem i praktykowaniem wiary jest jak z jedzeniem. To nie jest jedzenie batoników, ale uczestniczenie w przygotowywaniu i spożywaniu prawdziwej uczy, gdzie każdy znajdzie coś wyjątkowego dla siebie, coś co da nie tylko przyjemność i radość, ale też siły by iść, żyć i przetrwać do następnej uczty. I co najważniejsze tę ucztę spożywa się z kimś kto nas najbardziej kocha.

I nie można się tłumaczyć, że ksiądz taki lub owaki, że gada nie to co trzeba. Bo nie dla niego tu przychodzimy, bo nie on nam daje siły. Jest takim sługą jak i my i stara się tak jak my, czyli nie zawsze dobrze. Jak idę na kolację z ukochaną osobą to czy gdy mi portier nie otworzy drzwi i mnie wkurzy to się obrażę za to na moją ukochaną? chyba nie. To raczej ona sprawi, że gościowi wybaczę i zapomnę jego „ciężkie winy”.

Tak też jest z mszą świętą. To spotkanie z Kimś kto mnie bardzo kocha, więc reszta się nie liczy.

To jest ucztowanie, które mi zapewnia wszystko co jest mi potrzebne by szczęśliwie dotrzeć tam gdzie wszyscy chcą się znaleźć, nawet ateiści. Wystarczy się tylko otworzyć na Jego działanie i zaprosić Go do swojego życia.

Marek

PS. proszę o komentarze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *