Post2

Boża Opatrzność.

Posted on Posted in Refleksje

Często zastanawiamy się czym jest boża opatrzność, czy istnieje coś takiego?

Najczęściej przecież mówimy, że coś się nam udało, byliśmy sprytni, mieliśmy szczęście. Nieczęsto myślimy wtedy o Bogu i jego pomocy. Jeżeli ktoś nam pomaga to traktujemy to jako naturalną kolej rzeczy, bo musiał, bo ma dobre serce itp.

Prawie każdy miał w swoim życiu sytuację z której nie widział wyjścia, czasem były to sytuacje z których z trudem uszliśmy z życiem i nagle coś się wydarzyło.

Czy to był szczęśliwy traf czy Bóg?

Sam miałem kilka takich sytuacji w moim życiu. Kiedyś myślałem, że miałem farta, szczęście, ale teraz wiem, że to Bóg zadziałał, że On był wtedy ze mną, że On przysyłał ludzi i zmieniał okoliczności, a czasem po prostu moje patrzenie na sytuację i wszystko się prostowało.

Dlaczego tak sądzę?

Popatrzmy na to z innej strony. Ze strony osoby, która przychodzi z pomocą, która ratuje.

Myślę, że większość z nas miała też sytuacje, kiedy czuli, że muszą coś zrobić, coś powiedzieć, gdzieś pójść. Było to czasem tak natrętne, takie nie swoje, wbrew rozsądkowi i naszym nawykom.

Sam wiele razy walczyłem z tym, ale kiedy się poddałem i zrobiłem to czułem radość i pokój.

Jakbym wykonał dobrą pracę. Teraz wiem, że to Bóg się wtedy mną posługiwał. Czasami widziałem dobre owoce tego, a czasami było to przede mną zakryte. Nie czuję się przez to w jakiś sposób wyróżniony, ale pozwala mi to zrozumieć, że Bóg używa mnie jako narzędzia i choć mam swoją wolną wolę, to potrafi być taki natarczywy, że robię to o co mnie prosi. Teraz kiedy jestem bliżej Niego (ociupinkę), to ta mój opór jest słabszy, mam też w sobie pragnienie by być jego narzędziem, mam też świadomość, że pełniąc Jego wolę jestem elementem, jakimś trybikiem Opatrzności Bożej.

Każdy z nas jest takim trybikiem. Czy jednak chcemy? Czy nie kręcimy się w drugą stronę?

Marek

Ps. Po napisaniu tego pojechałem z żoną do kościoła. Miałem jechać krótszą drogą, ale przyszła myśl że tam może być ślisko, więc pojechałem inną drogą. Po drodze, która też była śliska  szła staruszka o 2 kulach. Zona zawołała zabierzmy ją do kościoła. Stanąłem i zabraliśmy ją. Miała farta? Ona tak nie myślała bo, dziękowała Bogu, że ją zabraliśmy.  Jej radość udzieliła się nam.

A ty jak myślisz? to był fart, że tędy jechaliśmy i ją zabraliśmy? Czy może Boża Opatrzność?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *